Czarna puszka i czarne piwo… – AleSmith Speedway Stout

Nigdy nie rozumiałem kibiców żużla. Co fajnego może być w oglądaniu czterech gości jeżdżących sobie dookoła toru, skręcając tylko w jedną – o zgrozo lewą – stronę? Pamiętam że już w podstawówce wśród nas, zafascynowanych popisami Roberto Baggio, Romario czy Marka Citki, znalazł się tylko jeden rodzynek interesujący się żużlem. Jak to wśród dorastających dzieciaków bywa – lekkiego życia nie miał.
AleSmith Speedway Stout miał tę niechęć do żużla przełamać. 100/100 na RateBeer, świetne recenzje i błogi wyraz twarzy naszego TheBraina to poważna rekomendacja. Jak było?

Ano tak. Butelka prezentuje się naprawdę zacnie, kojarząc się bardziej z najlepszym szampanem z Francji niż z prostym „piwkiem z Ameryki, panie!”. Nie wiem czy to dobrze – miałem okazję pić kilkanaście szampanów z wysokiej półki, i moje ślepe na najszlachetniejsze trunki kubki smakowe odbierały je podobnie jak klasyczne Coвeтcкoe Игpиcтoe. Ponieważ nie jesteśmy jeszczeznanymi.eu blogerami o butelce mogliśmy zapomnieć, musieliśmy zadowolić się wersją puszkową.

Oczywiście nie jest to mankamentem. Co więcej, puszki mają dużo lepszy wpływ na przetrzymywanie piwa ze względu na lepszą ochronę przed nasłonecznieniem. Sama pucha wygląda zacnie. Czarna jak tor żużlowy, przywołuje klimat wyścigów. No i wreszcie można zrobić słynne „psssst”!

Jasnobrązowa piana tworzy się puszysta i bardzo wysoka, tworząc różnej grubości pęcherze. Barwa jest ciemna, jednak do czerni toru żużlowego nieco jej brakuje. Budzi skojarzenie z rozwodnioną kawą rozpuszczalną. Druga nuta „lury” pojawiła się w zapachu. Przy pierwszym „niuchu” – bajka. Piękne aromaty wanilii, kawy i gorzkiej czekolady. Drugi – wzbudził mój niepokój. Wszystkie piękne aromaty zostały przykryte intensywnym, agresywnym niczym wyznawcy KODu na widok patrioty, kwasem mlekowym. Zapach ten nie opuścił nas już do końca.

Każdy łyk Speedway Stout’a możemy podzielić na dwa etapy. Etap 1: kwas mlekowy, smak rozwodnionej kawy. Etap 2: nuty palone, kawa, czekolada, lukrecja. Niskie wysycenie pomaga w pijalności. Ale ciągle w pierwszej linii frontu pojawia się ten paskudny kwas mlekowy i lura. Jestem wręcz przekonany, że to wada konkretnego egzemplarza.

Trudno mi jednoznacznie ocenić Speedway Stouta. Przeczucie mówi mi że jest to piwo nietuzinkowe, i ma wiele do zaoferowania. Z drugiej strony, do dziś facjata mi się wykrzywia gdy tylko przypomnę sobie ordynarny kwas mlekowy. Koniecznie zapisuję piwo z AleSmitha do kolejnej degustacji, niestety na chwilę obecną nie mogę dać innych ocen niż:


P.S. Recenzja dotyczyła konkretnej zawartości konkretnej puszki. Tak, jak zawsze.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *