Kowboju! Będzie Sztos? Founders – Kentucky Breakfast Stout

Pssst…!
Już pijesz?
Jak to już, grubo po szóstej…
Faktycznie, cztery po szóstej. Nie słyszałeś, że gentlemani nie piją przed południem?!?!
Dobrze że nie jeteśmy gentlemenami. Widzisz co tu jest napisane? Kentucky Breakfast Stout. BREAKFAST.
Aaaa, śniadanie to coś innego. Polej.

Kentucky Breakfast Stout –  flagowy produkt Founders’a, śniadaniowy stout aromatyzowany wanilią i kawą a następnie dojrzewający w beczkach dębowych po bourbonie cieszy oczy.
Etykieta jest świetna. Ażby się chciało przenieść się w czasy Dzikiego Zachodu, i w towarzystwie Szczęściarza Łukasza i psa Bzika ustrzelić paru braci Dalton. Od dawna zresztą jestem zwolennikiem powszechnego dostępu do broni, wiernym fanem Saloon’ów, a i zdecydowanie wolę ówczesną Gold Rush niż swojskie Amber Gold.

Po nalaniu oczom naszym ukazał się las ukazała się czerń tak głęboka, że mielibyśmy obawy otworzyć to piwo w pobliżu Urzędu Pracy. Piana tworzy się wysoka, beżowo-jasnobrązowa. Niestety dosyć szybko opada, zostawiając umiarkowany lacing. Potrzeba by było mieć refleks wspomnianego już Lucky Luke’a żeby zdmuchnąć ją zgodnie z przykładem prezentowanym na kreskówkach. I nie mieć sumienia, gdyż stabilna, wysoka, drobnopęcherzykowa wygląda naprawdę zacnie. Czyżby zachwyty nad tym piwem nie były przesadzone? Dużo na to wskazuje. Celebrując sukces odstrzelamy najwyższego z Daltonów.

Aromat jest mocno złożony. Pierwsze wrażenie: kawa i gorzka czekolada. Po chwili odczucie diametralnie się zmienia a zapach staje się tak słodki, że gdybyśmy spożywali KBS’a w plenerze natychmiast otoczeni zostalibyśmy rojem os. Bardzo ciekawe połączenie zupełnie przeciwstawnych zapachów odstrzeliwuje kolejnego gangstera.

Smak zgrywa się z zapachem jak Bonnie Parker z Clyde’m Barrow. Pierwszy łyk to potężna dawka gorzkiej, palonej kawy. Drugi kontruje wanilią, pralinami i marcepanem. Trzeci i kolejne żonglują paletą tych smaków, o dziwo tworząc aksamitnie gładką, niezwykle spójną jak na całość. Alkohol jest wyraźny, ale w żadnym wypadku nie można nazwać tego wadą. „Szlachetny” to idealne określenie dla likierowego, rozgrzewającego przełyk smaku. Bang! Ostatni bracia Daltonowie odpaleni.

Słodko-gorzki stout, a więc i całościowa ocena nie może być inna. Kentucky Breakfast Stout jest piwem niesztampowym. Pełnym sprzeczności idealnie składających się w jednolitą całość. Ale muszę napisać szczerze: niczego mi to piwo nie urwało. Być może spodziewałem się zbyt wiele po szesnastym piwie wg. Ratebeer’a? Rozkładając to piwo na czynniki pierwsze, oceniając osobno smak, zapach, kolor – jest to zdecydowany top topów. Łącznie – również. Wydaje mi się, że moje rozczarowanie wynika z braku zaskoczenia. Spodziewałem się bardzo dobrego piwa. Spodziewałem się beczki, goryczy, wanilii, gorzkiej czekolady. Dostałem aż to, i – niestety – tylko to. W każdym razie do śniadania chętnie otworzę.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *