Morświniaki – Cebulaki. Golem – Atomowy Morświn.

Czego jak czego, ale kreatywności w wymyślaniu nazw swoich nowych produktów odmówić polskim browarom rzemieślniczym nie sposób. Mieliśmy już przykładowo Grażynę Sprężynę, Sheep Szit, Imbryczek Destrukcji albo Bździągwę, a tymczasem browar Golem serwuje nam Farmhouse Kveik IPA o nazwie… Atomowy Morświn!

Nietrudno wyobrazić sobie scenkę ze sklepu spożywczego: Piętnaście deko mortadeli… dziesięć jajek… kilo cukru… A! Niech stracę! Daj Pani jeszcze ze dwa te… świnki morskie czy jak to tam…

Nazwa to jak myślę połączenie szydery z popularnego w internecie tekstu oraz – nie wiem na ile zamierzonego, gdyż same piwa ze sobą nic wspólnego nie mają – nawiązania do jednego z najmocniejszych piw świata – BrewDog’owego Tactical Nuclear Penguin. Nie jest idiotyczna jak np. Czarny Protest, co więcej – nawet bawi. Natomiast jestem przekonany, że gdybym na pytanie żony „Co piłeś?” odparł „Cztery morświny” to przez najbliższy czas piwo widziałbym co najwyżej w internecie.

Morświn ma barwę ciemnozłotą, jest mętny niczym spojrzenie Aleksandra K. w sobotni poranek. Bogata w pęcherze piana szybko redukuje się do obręczy i następnie zanika.

Aromat jest bardzo intensywny, złożony i dosyć specyficzny. Z połączenia cebulki, cytrusów, brzoskwini, aromatów korzennych, rzodkiewki i nafty powstaje kompilacja, całościowo przypominająca zapach chipsów fromage.

Prażona cebulka! To smakuje jak prażona cebulka, taka z hot-doga. „Moja ulubiena!” jak mawiał Arnold Boczek. Następnie pojawiają się cytrusy, owoce tropikalne, przyprawy. Czuć lekką kwaśność. Z kolejnymi łykami coraz bardziej wyraźny staje się naftowy finisz.  Grejpfrutowo-korzenna goryczka jest na średnim poziomie, mogłaby utrzymywać się nieco krócej. Kompozycja jest ciekawa, orzeźwiająca. Idealna odmiana od standardowych IPA.

Reasumując, jeżeli szukacie czegoś niebanalnego na upalne dni, Atomowy Morświn jest jak najbardziej ok. A jeśli niebanalnie, to tylko w Źródle Niebanalnych Piw i Alkoholi, w cenie 9,70 zł. Dodatkowo chcielibyśmy zaznaczyć, że podczas sesji zdjęciowej nie ucierpiał żaden morświn.

Podobne posty

1 komentarz

  1. Wyjaśnienie nazwy – Pasta 😀
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie ustawienia w jakiejś knajpie. Lokale z wyborem mniejszym niż 15 gatunków piw kratowych albo belgijskich czy niemieckich odpadają. Rzut oka na kartę wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma południowosakosńskiego stouta 16894 IPA uberchmielone 69 IBU z browaru Himmler, wychodzimy, co mie tu jakimś guwnem pizner urkłel chco otruć!
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich lokali z jedzeniem lądujesz w jakimś speluno pubie z gównomuzyką i wyborem 10 0000 piw o zjebanych nazwach typu „atomowy morświn”, „natarcie pszenicy” albo o nazwach na zasadzie „w chuj długa nazwa procesu technologicznego+nazwa wioski, z której jest browar”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *