Prawy prosty w hipsbeera. Porter Podbity Śliwką – Manufaktura Piwna

Ile razy jeszcze pojawi się tu recenzja Odyssey 2028 lub Portera Podbitego Śliwką? Wszyscy znamy te piwa!” zagrzmiał internet po naszej recenzji piwa Radugi. Kiedy pytają mnie, odpowiadam: nazwa bloga zobowiązuje, więc będzie jeszcze jedna (eu) recenzja Śliwy. Bo ten porter zdecydowanie jest tego wart.

Nie mam niczego do marek Abibas, Dolce&Banana czy też Lagosta. A przede wszystkim nie mam do nich szacunku. Z pewną dozą nieśmiałości sięgnąłem więc po „Imperium Prunum poniżej 20 zł”, jak opiniowany był Porter Podbity Śliwką. Ponoć podróbka…  Doskonale wiadomo jakie piwa produkował Browar Jabłonowo. Wszelkiego rodzaju Piva, Klasztorne czy insze ich Apy o mianie prawdziwego piwa mogą pomarzyć. No chyba że piva. Z drugiej strony zaś, Piwo na Miodzie Gryczanym jest dla mnie najlepszym z krajowych piw miodowych, i przede wszystkim trzymającym równy poziom. Ale nie o miodzie tu, a o śliwce…

Przekonuje mnie przekaz płynący ze stylizowanej na malowaną w kolorze czarnym (podejrzewam, że to nadruk) butelki. Wytworzony klimat piwno-kraftowego nazizmu bardziej bawi, niż drażni , natomiast wiele nowych „w temacie” osób może odstraszyć. Piwo ma przede wszystkim sprawiać przyjemność, i tego twierdzenia będę bronił do upadłego (czyli do ok dziesięciu dobrych RISów J ). Za szyderę z etykietą, podaniem sugerowanej temperatury spożycia w skali Rømera, wskazaniem sniftera jako odpowiednie utensylium i nakazem picia przy muzyce lowercase ambient – dla mnie zdecydowany plus.

Po zdjęciu kapsla uderza aromat wędzonej śliwki (ależ zaskoczenie!), rodzynek, czekolada. Zapachniało Świętami Bożego Narodzenia! Uwielbiam takie „klimaty” więc czym prędzej przeszedłem do degustacji. Piana bardzo ładna po nalaniu, ze śliwkowymi akcentami (chyba, że placebo!) opada dosyć szybko.

Na szczęście piłem w sugerowanej temperaturze 14 stopni w skali Rømera, wobec czego żaden z aromatów nie został zabity. Śliwka na pierwszym planie. Właściwą nazwą byłoby „Porter przykryty śliwką”, przy czym nie ma tutaj ani cienia zarzutu. Zajebista, wędzona śliweczka jest tu wszędzie. W zapachu, na pierwszym planie smaku, pozostaje na długo po przełknięciu. Na szczęście łatwo dokopać się można do nutki klasycznego portera. Piwo złożone ale jednak bardzo jednolite. Alkohol nie zabija. Słodycz nie zamula. Wędzonka nie piecze. Mimo wysokiego ekstraktu – 25° BLG oraz alkoholu na poziomie 9,9% można z przyjemnością wypić kilka sztuk jednego wieczoru, co dla mnie jest niewątpliwie na plus.

Świetne, świetne piwo. Brawo Manufaktura, a ja lecę po następne… Zakupione za 18,50 zł w Skrzynce Piwa.

Z czystym sumieniem przyznajemy 4,5 na 5.

Podobne posty

2 komentarze

  1. Fajne, ciekawe wpisy. Chętnie poczytam, bo ostatnio zaciekawiły mnie piwa kraftowe itp.

    Natomiast mała uwaga – czy nie lepiej poszerzyć skalę ocen? Wiadomo, że jest umowna i każdy inaczej ocenia, ale pięciostopniowa daje małą skalę porównania między poszczególnymi piwami, które oceniasz. Ewentualnie rozszerzyć ocenę na smak, kolor, cenę itp.

  2. Dzięki za wpis. Wkrótce wprowadzimy infografikę na której BYĆ MOŻE rozbijemy ocenę na poszczególne składowe. Natomiast jeżeli chodzi o skalę ocen raczej nie przewidujemy jej poszerzenia, bo z kolei jak stwierdzić, czy piwo zasługuje na 7 czy na 7,5. A skoro na 7,5 to czemu nie na 8? Skala ocen o małej rozpiętości pozostawia mniej miejsca na wątpliwości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *