Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki! Sakiškių Imperial Stout – Whiskey BA

A, tak tak.. Litwini?!

Bardzo mi wstyd, ale muszę przyznać do tej pory podczas moich wycieczek do Wilna nie interesowałem się lokalnym piwem rzemieślniczym. Powody są dwa: większość z tych wizyt odbyłem jako kilunastolatek, a w „dorosłych” czasach podróżowałem tam z towarzystwem bardziej nastawionym na wrażenia płynące z płynów o zdecydowanie większej zawartości alkoholu. Punktem docelowym odbytych przeze mnie wycieczek „litwinów” póki co były więc miejsca zgoła inne niż lokalne piwiarnie. Bardzo żałuję!

Myślę se… Litwini… Jacy Litwini? – myślę. Cały wieczór myślałem. Wreszcie mnie olśniło.

Całe szczęście kilkoro moich znajomych Wilniaków mieszka na codzień w Warszawie, skutkiem czego w zeszłym tygodniu miałem przyjemność cieszyć się najlepszym wg Ratebeer’a litewskim piwem, a mianowicie był to Imperial Stout – Whisky BA z browaru Sakiškių Alus. Jest to wywodzący się z piwowarstwa domowego mikrobrowar ze wsi Sakiszki (Sakiškės) należącej do okręgu litewskiego. Czyli w Polsce. Spróbujmy, z czym Litwini wracają w nocnych wycieczek!

Myślę se: „zapukam, bo sąsiad do mnie wierszem, a ja jak głąb ciemny. Skąd Litwini wracają? Chyba nie zbudziłem?”

Butelka 0,33 z bardzo ładną etykietą, w stylu pozostałych piw z Sakiškių Alus, robi doskonałe pierwsze wrażenie. A i miłe zaskoczenie, browar podaje jakiej barwy możemy się spodziewać! EBC: 200, zapowiada się grubo. Nalewamy. Dosyć gęsta, monolityczna ciecz. Spodziewana smoła czy też sadza to nie jest aczkolwiek na pewno piwo litewskiego browaru jest czarniejsze niż dziennikarz Jacek Hugo-Bader na Marszu Niepodległości. Nie ma mowy o podróbach, o zegarki już się nie boimy. Samo piwo spędziło 7 miesięcy w drewnianych beczkach po szkockiej whisky Hunter Laing & Co Ltd. I to zdecydowanie czuć w zapachu. Oprócz mocno torfowej whisky i aromatów beczkowych czuć też  wanilię, czekoladę, beczkę…  Aromat jest delikatny, ale zdecydowanie rozbudza apetyty. Zachęca. Kusi. Drobnopęcheżykowa, wysoka piana koloru kakaowego dostojnie, wręcz majestatycznie wygląda i dosyć długo się utrzymuje i osadza na ściankach kieliszka.

Se myślę: „Litwini? Nie wytrzymam do rana. Pójdę i zapukam i powiem, że Litwini. Wracają z wycieczki”.

Smak zdecydowanie zgadza się z tym co zapowiada nos. Pijemy bardzo dobrą szkocką whisky. Torfową, dymną, wodorostową. Niskie wysycenie potęguje wrażenia, a te są zdecydowanie niebanalne. Z każdym kolejnym łykiem odkrywamy nowe posmaki. Drewno? jest. Gorzka czekolada? O! Właśnie się ujawniła. Orzechem bym przegryzł. Ale aromat orzechów już jest. Nie masła orzechowego jak u browaru ze stopniem naukowym w nazwie. Orzechów. Alkohol? W whisky alkohol ma być ukryty? No way! Czuć 11.8% ABV, owszem, ale pasuje on doskonale do klimatu wytworzonego podczas degustacji. Przyjemnie szczypie na wytrawnym, dosyć długim finiszu. Pół na pół, whisky i idealna wędzonka. Co za relaks… Idę po cygaro.

Pyta pan skąd Litwini, więc ja odpowiadam, chyba o to chodziło.

„Gdyby wódka była gazowana to bym nie pił piwa” zwykł mawiać Miś Push-Upek. W coraz większą wątpliwość poddaję sens picia whisky skoro na rynku piwnym możemy znaleźć takie perełki. Sakiškių Imperial Stout – Whiskey BA to kolejny z powodów by jak najszybciej z powrotem przyłączyć okręg Wileński do Polski.
Ciekawe jak długo po kilku takich Stoutach z nocnej wraca się wycieczki…

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *